Każdego sierpnia, gdy żniwa pszenicy i jęczmienia kończą się w wschodniej Gruzji, dym wraca nad Kachetię. Rolnicy podpalają resztki ścierni na równinach Alazani i Sziraki — setki stosów naraz, a czasem większe pożary, które trwają przez noc. Popiół osadza się na domach, sznurach z bielizną i grządkach we wsiach leżących z wiatrem od pól.
Mieszkańcy opisują niebo, które po zmroku czerwienieje od ognia, i horyzont, który za dnia wygląda na zwęglony. W społecznościach, gdzie wody i tak brakuje, ludzie mówią, że świeżo wyprane ubrania trzeba prać ponownie, baseniki dla dzieci czyścić od nowa, a cienka warstwa sadzy pokrywa niemal wszystko na zewnątrz.
Dawna praktyka po żniwach
Palenie skoszonych pól nie jest w Kachetii nowością. Wielu rolników mówi, że podpalenie ścierni jest tańsze i prostsze niż mechaniczne usunięcie resztek przed orką. Część twierdzi, że ogień niszczy chwasty i szkodniki, w tym zarazę, i szybko przygotowuje glebę na kolejny sezon.
Przeciwnicy odpowiadają, że ogień wychodzi poza zamierzony kawałek. Rolnik Avtandil Goczaszwili z Kwemo Magaro w gminie Signagi publikuje nagrania ze spalonych pól i namawia sąsiadów, by nie podpalali ścierni. Przypomina niedawny sezon, gdy płomienie przeszły na sąsiednią ziemię i uszkodziły winnice, stojące jeszcze plony i sady. Gdy wstaje wiatr, mówi, pożar trudno powstrzymać — zwłaszcza po zmroku.
Co mieszkańcy widzą każdego sezonu
W Dzalisa Anagi mieszkanka Maja Dżaliaszwili powiedziała Radiu Tavisupleba, że z góry cała dolina wygląda na czarną, a sierpień stał się miesiącem, którego wieś się obawia. Podobne skargi co roku krążą w kachetyjskich grupach na Facebooku: zdjęcia i filmy palących się pól, spory o winnych i wezwania do kar.

Jedni komentujący żądają zidentyfikowania i ukarania sprawców. Inni proszą sąsiadów wprost, by przestali palić. Trzeci wątek dotyczy kosztów: pewien miejscowy rolnik pisał, że co roku dopłacał za kombajn z rozdrabniaczem, by zagospodarować resztki, a i tak widział palenie obok — i zrezygnował z tego wydatku.
Co mówią specjaliści od środowiska
Amiran Kodiaszwili, szef stowarzyszenia Przyjaciele Obszarów Chronionych Waszłowani, powiedział rozgłośni, że kluczowym czynnikiem jest brak świadomości. Większość rolników wie, że palenie ścierni niszczy humusową warstwę wierzchnią, ale wielu nadal uważa, że krótkotrwały zysk przeważa nad stratą. Plony na spalonych działkach w danym roku mogą wyglądać mocno, nawet gdy gleba się wyjaławia.
Kodiaszwili ostrzegł, że jeśli cykl będzie trwał przez dekady, żyzność może spaść tak, że odbudowa zajmie pokolenia. Ponieważ zboże ma strategiczne znaczenie dla Gruzji, zaproponował wsparcie celowe — niekoniecznie identyczne dopłaty do każdej uprawy — by zbożowcy mogli w pełni zagospodarować resztki bez ognia.
Argumentował też, że same wysokie kary problemu nie rozwiążą. Surowne sankcje mogłyby wypchnąć część rolników z produkcji, natomiast pokaz pilotażowy konkurencyjnych plonów bez palenia mógłby przekonać innych.
Egzekwowanie i wcześniejsze apele
Rezo Getiaszwili z Kaukaskiej Sieci Organizacji Ekologicznych nazwał coroczne sceny w Alazani i Sziraki ekobójstwem. Powiedział, że kampania informacyjna i widoczne ostrzeżenia były wśród rekomendacji wysyłanych władzom w poprzednich latach, ale w terenie zmieniło się niewiele.
Apel do rządu z 2021 r., podpisany m.in. przez organizacje rolników i biznesu, powoływał się na art. 177 Kodeksu wykroczeń administracyjnych Gruzji, który dotyczy palenia resztek rolniczych. Sygnatariusze uznali, że przepis stał się faktycznie martwą literą: według ich przeglądu policja patrolowa nie sporządziła żadnego protokołu w takich sprawach w latach 2019–2021, a otwarte statystyki wciąż są skąpe.
List wiązał palenie po żniwach z większymi pożarami, erozją gleby oraz zagrożeniem dla winnic, sadów, pasów wiatrochronnych i bioróżnorodności. Wzywał do patroli w sezonie żniw, ostrzeżeń i kampanii społecznej koordynowanej z Ministerstwem Ochrony Środowiska i Rolnictwa.
Getiaszwili powiedział Radiu Tavisupleba, że większość ludzi już wie, iż palenie ścierni jest nielegalne, ale egzekwowanie pozostaje słabe. Jego zdaniem władze powinny stworzyć przynajmniej jeden widoczny precedens — bez rujnowania drobnych gospodarstw — by chronić rolników przestrzegających prawa i pokazać pozostałym, że tradycja ma konsekwencje.
Radio Tavisupleba podało, że zapytało Ministerstwo Ochrony Środowiska i Rolnictwa o obecne stanowisko w sprawie sierpniowych pożarów w Kachetii, ale do chwili publikacji nie otrzymało odpowiedzi.
Dlaczego schemat się utrzymuje
Obserwatorzy ze wszystkich stron opisują błędne koło: palenie oszczędza pracę i pieniądze w krótkim terminie, oburzenie w mediach społecznościowych wybucha każdego sierpnia, a formalne działania rzadko są widoczne. Rolnicy, którzy inwestują w prawidłowe zagospodarowanie resztek, i tak wdychają dym sąsiadów. Organizacje ekologiczne chcą patroli i edukacji; wielu rolników czeka na przystępne maszyny albo państwowe alternatywy, zanim porzuci metodę, której rodziny używały od lat.
Dopóki te elementy się nie złożą, sierpniowy horyzont Kachetii najpewniej znów wypełni się dymem wkrótce po tym, jak ostatni kombajn opuści pole.


